Balkon w przedwieczornym słońcu nad ulicą Francuską, czerwiec, pachnie Saska Kępa (w pobliżu trzy kebaby, frytki, kurczaki z rożna i burger bar). Aż chce się na chwilę przystanąć, rozmarzyć.
Balkon przyciąga wzrok, magnetyzuje wręcz za sprawą tajemniczej pomarańczowej substancji na suszarce. Wpatrywałem się, ale nie wiem, co to: mop? przyrząd toaletowy? uprany kot? bielizna erotyczna?