Dzisiejszy post jest trochę zapchajdziurą, trochę przejawem tematycznej konsekwencji, czyli ma w punkcie wyjścia wady i zalety, podobnie jak golonka, ordynacja wyborcza, zima, Warszawa, kobieta i mężczyzna. Ludzkie, arcyludzkie, planetarne. Poza tym jest też zapisem ciągu skojarzeń.
Dwukrotnie już opisywałem kamienicę pod adresem Dynasy 8. Kamienica ta, jak do niedawna całe Dynasy, jest przykładem przedwojennego modernizmu, czyli Tego, Za Czym Przepadają Wszyscy Kulturalni Ludzie – oczywiście ja także, skoro z aspiracji do kulturalności nie do końca jeszcze zrezygnowałem. A propos tego budynku zastanawiałem się nad pobocznymi aspektami owego modernizmu: jego staroświecką elegancją i trwałym niezakorzenieniem w duszy narodu (nie licząc, rzecz jasna, Kulturalnych Ludzi). Temat wciąż nie jest wyeksploatowany, zatem znów o Dynasach 8. Otóż efektownym punktem architektury tej kamienicy – rok, przypominam, 1938, architekci Stanisław Ogórek i Bohdan Pniewski – są kręcone schody prowadzące z ostatniej kondygnacji na dach, na którym znajduje się taras.
Takie tarasy na dachu, oczywiście płaskim, są – jako hasło – charakterystyczne dla modernizmu – tego dobrego, przedwojennego, kulturalnego i ideowego modernizmu, występującego również pod nazwami funkcjonalizmu, konstruktywizmu, awangardy itd. To w końcu jeden z pięciu punktów Le Corbusiera: płaski dach z tarasem obok konstrukcji słupowej, poziomych pasów okien, wolnego planu i wolnej elewacji. Na to, by zobaczyć, jak ten taras się prezentuje, pora roku jest akurat dobra:
No cóż – jest balustrada, jest, jak się wydaje, trochę przestrzeni, ale nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek, dość często na Dynasach bywając, dostrzegł tam jakiekolwiek oznaki życia. Spytałem o to jednego z mieszkańców budynku – odparł, że owszem, jest taras, ale nikt go do niczego nie używa.
Nie wiem, ile jest w Warszawie podobnych tarasów na dachach modernistycznych kamienic i willi oraz czy są wśród nich takie, które byłyby do czegokolwiek używane – oczywiście przez ludzi, nie przez gołębie, wrony, gawrony i kawki. Swego czasu, dokładnie w maju roku 2013, dzięki festiwalowi Otwarte Mieszkania udało mi się zwiedzić inny tego rodzaju dach-taras, i to nie byle jaki, bo należący do obiektu zgoła podręcznikowego: domu własnego Bohdana Lacherta przy Katowickiej 9 z lat 1928–29. (Jest to segment budynku szeregowego pod adresem Katowicka 9/11/11a; Lachert do śmierci w 1987 roku mieszkał pod dziewiątką). Budynek to tak znany, że daruję tu sobie jego zdjęcie, przytoczę za to kilka cytatów. Hanna Faryna-Paszkiewicz: „dom, który w pełni ucieleśniał najnowszy kierunek w architekturze tego czasu [...] jest dziś wzorcem dla skrajnie funkcjonalnego czy [...] konstruktywistycznego stylu w architekturze europejskiej dwudziestolecia międzywojennego. [...] Dom ten potwierdza pięć zasad architektury Le Corbusiera [...] słupy zastępują ściany dźwigające [...] Dom ma tarasowy płaski dach, na który prowadzą kręte wąskie schody jakże chętnie stosowane w projektach Le Corbusiera [...] wydłużone w poziomie okna [...] swobodne kształtowanie elewacji i takież rozplanowanie wnętrza” (Saska Kępa, Warszawa 2001). Marta Leśniakowska: „Druga w Polsce [...] realizacja skrajnie awangardowej architektury (tzw. awangardy prymarnej). [...] projekt opracowany ściśle wg 5 punktów architektury nowoczesnej Le Corbusiera [...]. Tarasy na dachu; w segmencie nr 9 taras dostępny przez żelazne, ażurowe, spiralne schodki wypuszczone z drugiej kondygnacji” (Architektura w Warszawie 1918–1939, Warszawa 2002). Wreszcie Atlas architektury Warszawy Juliusza Chrościckiego i Andrzeja Rottermunda z roku 1977 – Lachert jeszcze wtedy żył i mieszkał na Katowickiej, a modernizm był jedynym, obowiązującym stylem: „Wzniesiony 1928–29 [...]. Przykład skrajnego funkcjonalizmu i jedna z najciekawszych realizacji tego czasu w Polsce”.
Padają tu w bliskim sąsiedztwie terminy „funkcjonalizm”, „funkcjonalny” i „taras na dachu”; ich wzajemny związek sugeruje po pierwsze, że płaski dach z tarasem jest bardziej funkcjonalny od dachu niepłaskiego bez tarasu, po drugie – że taki taras sam w sobie jest funkcjonalny. A jak to wygląda w rzeczywistości?
Nie wydaje się, by ktokolwiek tego do czegokolwiek używał. Nieco przesadnie ażurowa balustrada „tarasu” sugeruje wręcz, że nikt go nigdy do niczego nie używał, choć mogę się oczywiście mylić. Czyli, innymi słowy – nie wydaje się, by to miejsce funkcjonowało. A gdyby rzeczywiście było tak, że to miejsce nie funkcjonuje i nie funkcjonowało – pojawia się pytanie, czy jedyną funkcją przypisaną pewnym funkcjonalnym założeniom programowym funkcjonalizmu nie jest aby funkcja hasła. Taras na dachu – ładnie to brzmi, ale jak się sprawdza? (Przynajmniej w polskim klimacie?)
Sprawa w sumie poboczna i niewarta wytaczania armat, ale ponieważ to ciąg skojarzeń, przypomnę opinię Stanisława Niemczyka cytowaną w poście sprzed kilku tygodni: „Wyrastaliśmy wtedy na modernistycznym myśleniu, funkcjonalistycznym. Na wszystkim, co było związane z Kartą Ateńską, która stała się normatywem w krajach takich jak nasz. Ona wyrastała z ideologicznego myślenia o idealnym społeczeństwie. Nie przez przypadek ideologia modernizmu narodziła się w tym samym czasie co faszyzm i komunizm...”.
Przypomniały mi o tym wszystkim – o fotografowanych kiedyś dachach-tarasach na Dynasach i na Katowickiej – wizualizacje i reklamy apartamentowca, którego budowa właśnie się zaczyna na Berezyńskiej 13, na jednej z ostatnich wolnych działek w starej części Saskiej Kępy (jeśli nie ostatniej?), zwolnionej przez wyburzenie stojącego tam dawniej parterowego pawilonu, też modernistycznego. To będzie, zdaje się, budynek ze straszliwie drogimi mieszkaniami, których ma być tylko trzy, po jednym na kondygnacji. Wśród atutów, którymi wabi deweloper, jest „projekt inspirowany modernizmem”. Na dachu ma być taras, a wizki wyglądają tak:
Balustrada na dachu prawie identyczna jak na Dynasach; stalowe schodki prawie identyczne jak na Katowickiej (te do ogrodu kojarzą się z kolei z willą Łepkowskich przy Francuskiej 2). Jeszcze modernizm czy już historyzm?
Na zakończenie tego ciągu skojarzeń jeszcze jedno z nieco innej beczki, choć z tego samego folderu – mianowicie otworzywszy w kompie paczkę zdjęć z Katowickiej 9, znalazłem tam również foty kafelków i talerzy, którymi w późniejszych latach inkrustował swe mieszkanie Bohdan Lachert, za młodu wielbiciel awangardowo-pierwotnej surowości białych, pustych ścian i elewacji. Sprawa jest zresztą znana; usprawiedliwiający passus poświęca jej m.in. Faryna-Paszkiewicz w swym wielokrotnie już tu cytowanym saskokępskim kompendium.
Takie tarasy na dachu, oczywiście płaskim, są – jako hasło – charakterystyczne dla modernizmu – tego dobrego, przedwojennego, kulturalnego i ideowego modernizmu, występującego również pod nazwami funkcjonalizmu, konstruktywizmu, awangardy itd. To w końcu jeden z pięciu punktów Le Corbusiera: płaski dach z tarasem obok konstrukcji słupowej, poziomych pasów okien, wolnego planu i wolnej elewacji. Na to, by zobaczyć, jak ten taras się prezentuje, pora roku jest akurat dobra:
No cóż – jest balustrada, jest, jak się wydaje, trochę przestrzeni, ale nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek, dość często na Dynasach bywając, dostrzegł tam jakiekolwiek oznaki życia. Spytałem o to jednego z mieszkańców budynku – odparł, że owszem, jest taras, ale nikt go do niczego nie używa.
Nie wiem, ile jest w Warszawie podobnych tarasów na dachach modernistycznych kamienic i willi oraz czy są wśród nich takie, które byłyby do czegokolwiek używane – oczywiście przez ludzi, nie przez gołębie, wrony, gawrony i kawki. Swego czasu, dokładnie w maju roku 2013, dzięki festiwalowi Otwarte Mieszkania udało mi się zwiedzić inny tego rodzaju dach-taras, i to nie byle jaki, bo należący do obiektu zgoła podręcznikowego: domu własnego Bohdana Lacherta przy Katowickiej 9 z lat 1928–29. (Jest to segment budynku szeregowego pod adresem Katowicka 9/11/11a; Lachert do śmierci w 1987 roku mieszkał pod dziewiątką). Budynek to tak znany, że daruję tu sobie jego zdjęcie, przytoczę za to kilka cytatów. Hanna Faryna-Paszkiewicz: „dom, który w pełni ucieleśniał najnowszy kierunek w architekturze tego czasu [...] jest dziś wzorcem dla skrajnie funkcjonalnego czy [...] konstruktywistycznego stylu w architekturze europejskiej dwudziestolecia międzywojennego. [...] Dom ten potwierdza pięć zasad architektury Le Corbusiera [...] słupy zastępują ściany dźwigające [...] Dom ma tarasowy płaski dach, na który prowadzą kręte wąskie schody jakże chętnie stosowane w projektach Le Corbusiera [...] wydłużone w poziomie okna [...] swobodne kształtowanie elewacji i takież rozplanowanie wnętrza” (Saska Kępa, Warszawa 2001). Marta Leśniakowska: „Druga w Polsce [...] realizacja skrajnie awangardowej architektury (tzw. awangardy prymarnej). [...] projekt opracowany ściśle wg 5 punktów architektury nowoczesnej Le Corbusiera [...]. Tarasy na dachu; w segmencie nr 9 taras dostępny przez żelazne, ażurowe, spiralne schodki wypuszczone z drugiej kondygnacji” (Architektura w Warszawie 1918–1939, Warszawa 2002). Wreszcie Atlas architektury Warszawy Juliusza Chrościckiego i Andrzeja Rottermunda z roku 1977 – Lachert jeszcze wtedy żył i mieszkał na Katowickiej, a modernizm był jedynym, obowiązującym stylem: „Wzniesiony 1928–29 [...]. Przykład skrajnego funkcjonalizmu i jedna z najciekawszych realizacji tego czasu w Polsce”.
Padają tu w bliskim sąsiedztwie terminy „funkcjonalizm”, „funkcjonalny” i „taras na dachu”; ich wzajemny związek sugeruje po pierwsze, że płaski dach z tarasem jest bardziej funkcjonalny od dachu niepłaskiego bez tarasu, po drugie – że taki taras sam w sobie jest funkcjonalny. A jak to wygląda w rzeczywistości?
Nie wydaje się, by ktokolwiek tego do czegokolwiek używał. Nieco przesadnie ażurowa balustrada „tarasu” sugeruje wręcz, że nikt go nigdy do niczego nie używał, choć mogę się oczywiście mylić. Czyli, innymi słowy – nie wydaje się, by to miejsce funkcjonowało. A gdyby rzeczywiście było tak, że to miejsce nie funkcjonuje i nie funkcjonowało – pojawia się pytanie, czy jedyną funkcją przypisaną pewnym funkcjonalnym założeniom programowym funkcjonalizmu nie jest aby funkcja hasła. Taras na dachu – ładnie to brzmi, ale jak się sprawdza? (Przynajmniej w polskim klimacie?)
Sprawa w sumie poboczna i niewarta wytaczania armat, ale ponieważ to ciąg skojarzeń, przypomnę opinię Stanisława Niemczyka cytowaną w poście sprzed kilku tygodni: „Wyrastaliśmy wtedy na modernistycznym myśleniu, funkcjonalistycznym. Na wszystkim, co było związane z Kartą Ateńską, która stała się normatywem w krajach takich jak nasz. Ona wyrastała z ideologicznego myślenia o idealnym społeczeństwie. Nie przez przypadek ideologia modernizmu narodziła się w tym samym czasie co faszyzm i komunizm...”.
Przypomniały mi o tym wszystkim – o fotografowanych kiedyś dachach-tarasach na Dynasach i na Katowickiej – wizualizacje i reklamy apartamentowca, którego budowa właśnie się zaczyna na Berezyńskiej 13, na jednej z ostatnich wolnych działek w starej części Saskiej Kępy (jeśli nie ostatniej?), zwolnionej przez wyburzenie stojącego tam dawniej parterowego pawilonu, też modernistycznego. To będzie, zdaje się, budynek ze straszliwie drogimi mieszkaniami, których ma być tylko trzy, po jednym na kondygnacji. Wśród atutów, którymi wabi deweloper, jest „projekt inspirowany modernizmem”. Na dachu ma być taras, a wizki wyglądają tak:
Balustrada na dachu prawie identyczna jak na Dynasach; stalowe schodki prawie identyczne jak na Katowickiej (te do ogrodu kojarzą się z kolei z willą Łepkowskich przy Francuskiej 2). Jeszcze modernizm czy już historyzm?
Na zakończenie tego ciągu skojarzeń jeszcze jedno z nieco innej beczki, choć z tego samego folderu – mianowicie otworzywszy w kompie paczkę zdjęć z Katowickiej 9, znalazłem tam również foty kafelków i talerzy, którymi w późniejszych latach inkrustował swe mieszkanie Bohdan Lachert, za młodu wielbiciel awangardowo-pierwotnej surowości białych, pustych ścian i elewacji. Sprawa jest zresztą znana; usprawiedliwiający passus poświęca jej m.in. Faryna-Paszkiewicz w swym wielokrotnie już tu cytowanym saskokępskim kompendium.



















































