Uzupełnienie poprzedniego posta. W poszczególnych dzielnicach projekty rowerowe zajęły:
– Bemowo: 1. i 3. miejsce;
– Białołęka ogólnodzielnicowa: 3. miejsce, w obszarach przeszło pięć czy więcej projektów;
– Bielany, obszar pierwszy: 1., 4. i 5. miejsce;
– na Mokotowie miejsca nie są spektakularne, ale przeszły dobre projekty Rowerowa i piesza alternatywa dla Puławskiej oraz Pasy rowerowe na Idzikowskiego i remont chodnika też (co za tytuł!);
– Praga Południe, gdzie głosowałem: Uzupełnienie sieci rowerowej na Pradze Południe – 1. miejsce, najwięcej głosów w całej Warszawie, Przywrócenie ciągłości drogi rowerowej wzdłuż Wału Miedzeszyńskiego pod Mostem Poniatowskiego – 2. miejsce, Bezpieczne stojaki dla rowerów – 3. miejsce;
– na Gocławiu przeszedł bardzo dobry projekt rowerowy dopełniający się z ogólnodzielnicowym – 4. miejsce;
– przeszło też kilka projektów rowerowych na Grochowie i Kamionku;
– na Saskiej Kępie na 3. miejscu przeszedł projekt dopuszczenia ruchu rowerów pod prąd w całej starej części dzielnicy, z nielicznymi wyjątkami mającej ulice jednokierunkowe. Ten projekt wydaje mi się zbędny w budżecie partycypacyjnym, bo sądzę, że ogólne otwarcie dla rowerów ulic jednokierunkowych jest sprawą niedalekiej przyszłości (skądinąd miałem w tym tygodniu przyjemność pojeździć trochę rowerem po m.st. Krakowie – w godzinę widziałem tam więcej tabliczek „nie dotyczy rowerów” pod zakazami wjazdu niż w całej Warszawie);
– Praga Północ: 1. miejsce;
– w Śródmieściu ogromny projekt rowerowy zajął 2. miejsce, kolejny duży – 4. miejsce, oba przeszły;
– na Targówku w poszczególnych obszarach dwa projekty na 2. i 3. miejscu;
– Ursus: 1. miejsce;
– na Ursynowie bardzo duży projekt ogólnodzielnicowy – 2. miejsce, w jednym z obszarów kolejny na 1. miejscu;
– Włochy: 2. miejsce;
– Wola ogólnodzielnicowa: 3. miejsce; Czyste, Mirów – 2. miejsce;
– Żoliborz ogólnodzielnicowy – 1. miejsce.
Jak to podsumować? Właściwie tego nie rozumiem, bo rowerzyści nie są zorganizowaną grupą – istnieją, owszem, stowarzyszenia rowerowe, jeździ Masa Krytyczna, ale istnieją też stowarzyszenia myśliwskie, wędkarskie, antyprzemocowe, kibicowskie itd., tymczasem nie ma zwycięskich projektów zarybiania Wisły ani doposażania kibiców w maczugi. Większość rowerzystów nigdzie nie przynależy i nie jeździ w masach. Być może to jakiś heglizm – może to sam rozum zwiewający przez dzieje toruje sobie tędy drogę ucieczki.
Póki co jednak nie zobaczyłem zrealizowanego ani metra pasów rowerowych, na które głosowałem i z których się cieszyłem w zeszłym roku. Realnej poprawy warunków ruchu rowerowego nie powoduje na razie budżet partycypacyjny, tylko działalność pełnomocnika Puchalskiego, który ma umocowanie w strukturach miejskich i potrafi coś przeforsować.






-m.jpg)
-m.jpg)
-m.jpg)




-m.jpg)
-m.jpg)
-m.jpg)
-m.jpg)
-m.jpg)
-m.jpg)
-m.jpg)


-m.jpg)
-m.jpg)
-m.jpg)
-m.jpg)
-m.jpg)
-m.jpg)
-m.jpg)
-m.jpg)
-m.jpg)






















