11 maja 2013

Nieoswojony modernizm (Dynasy 8)

Budynek przy Dynasach 8, którego dwa zdjęcia, zrobione od frontu, a właściwie z ujęcia na 3/4, wrzuciłem wczoraj, ma od tyłu cztery balkony (może to loggie, nie znam się). Najwyższy z nich tak jest zabudowany:
Jeszcze raz front tego budynku - ma on kształt dość prostokątny z wyjątkiem balustrady na dachu, ta jednak też jest ascetycznie geometryczna:
Niektórzy zapewne lepiej od tej fasady kojarzą ogólny widok trzech sąsiednich kamienic przy Dynasach 6, 8 i 10 - ta zaokrąglona to szóstka, po lewej widać boczne ściany ósemki i dziesiątki:
Dynasy 8 zostały zbudowane w roku 1938 według projektu Stanisława Ogórka i Bohdana Pniewskiego (dane z ewidencji zabytków). Powielam te informacje niechętnie, bo są łatwo dostępne, wystarczy wpisać adres w gógla, ale przydadzą się tu dla kompletności wywodu. Ciekawsze jest to, że kamienicę zbudowali sobie dwaj inżynierowie, Jerzy Nechay i Czesław Pukiński. A najciekawsze - że  każda z trzech sąsiadujących kamienic ma innego architekta; prócz wymienionych to Stefan Tworkowski (okrąglak) i Wacław Weker (dziesiątka, źródło danych - jak wyżej). Międzywojenny modernizm był wspólnym językiem, w którym architekci tworzyli dzieła osobne, a zarazem doskonale spójne z kontekstem, jeśli ów też był modernistyczny. Ten zespół trzech kamienic wspólnie tworzących schodkowatą pierzeję zawsze odbierałem jako całość. Dynasy 8, wpisane do rejestru zabytków (w odróżnieniu od szóstki i dziesiątki), to wzorcowy styl nowoczesny lat 30. w wydaniu eleganckim i stonowanym (nie tak jak ostentacyjny funkcjonalizm typu np. zburzonej willi Szyllerów). Z tyłu budynek wygląda tak - najbardziej rzucają się w oczy fantastyczne zewnętrzne schody na dach:
Oprócz tego są balkony/loggie, także piękne w swej ascetycznej prostocie. A na najwyższym z nich jest zabudowa:
Sprawa jest następująca: ta zabudowa sama w sobie, uważam, nie jest brzydka; przeciwnie, ma swój urok. Jest też przemyślana i wykonana starannie. Zarazem sama jej obecność to już gwałt na architekturze, a jej kształt to zerwanie ze stylem kamienicy i wręcz nawrót estetyki, w opozycji do której modernistyczni architekci tworzyli.
Jest to więc okazja do pytania: dlaczego estetyka, którą w latach dwudziestych i trzydziestych nazywano "nowoczesną", dominująca już od niemal stu lat, wciąż nie jest przyswojona przez ludzi "spoza branży"? Dlaczego mimo otoczenia przez nią i zamieszkania w niej, ludzie wciąż od niej uciekają, urządzając w niej swoje zakątki oswajane za pomocą poroży, łuków, boazerii i ozdób?

(Postawiłem sobie takie pytanie, wypatrzywszy ten balkon na Dynasach, czyli w miejscu - tak mi się wydaje - zdecydowanie inteligenckim. Ten rozjazd świadomości estetycznych nie dotyczy w tym wypadku praskich ludów półkoczowniczych, piwno-wódczanych, między które warszawiakowi strach wejść bez eskorty, tylko obywateli pijających zapewne czerwone winko z kieliszków - i dlatego zastanawia).

9 komentarzy:

  1. to bardzo dobre pytanie, nad którego odpowiedzi sformułowaniem również od dawna się zastanawiam. można długo odpowiadać, posłużę się więc ogromnym skrótem: awangarda bazująca na maksymalnych uproszczeniach stała się obowiązującym mainstreamem. a ludziom generalnie uproszczenie nie wystarczy, bo taka jest ludzka natura. i tak dalej.

    rzeczywiście zabudowa z zupełnie innej parafii nie wygląda najgorzej. trochę jak perretowski protomodernizm.

    dobrze, że przytaczasz łatwo dostępne informacje na temat budowli, bo w ten sposób są jeszcze łatwiej dostępne. a ludzka natura jest jeszcze taka, że ludzkość chętnie korzysta z wszelkich ułatwień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, z krzywego drzewa człowieczeństwa nic prostego czy jak to tam szło.

      Usuń
  2. Bardzo, ale to bardzo fajne miejsce, warte upowszechniania choćby i co miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć trochę smutne, gdy się ma świadomość, jak kiedyś wyglądało.

      Usuń
    2. już się tak nie smuć, nie wygląda najgorzej. ;-)

      Usuń
    3. No tak, ale zdjęcia pawilonu (?) cyklistów ze stawem i rotundą w tle są naprawdę denerwujące. To nie zniszczenia wojenne (oprócz rotundy) i chwała Bogu, że tuż przed wojną zdążyli postawić tam parę kamienic, dzięki czemu jest sympatycznie, ale poza tym miejsce też jest przykładem ciężkiego zaniedbania.

      Usuń
  3. Wspaniale, że Pan zainteresował się tym zakątkiem Warszawy, zrobił piękne zdjęcia i przekazał tyle ciekawych informacji. Mieszkamy na Żoliborzu, ale przedtem mieszkaliśmy trochę właśnie na Dynasach, nadal zresztą bywamy tu często. Mamy psa, w związku z czym podczas długich spacerów z psem zbadaliśmy okolicę dokładnie. I nóż w kieszeni się otwiera, kiedy człowiek widzi, jak potwornie jest ta część miasta zaniedbana. Niezwykłe domy niszczeją, rotunda to baza bezdomnych alkoholików, którzy panoszą się tu wszędzie, wszędzie brud w oparach piwa. Tak to wygląda od podszewki, a mogłoby być pięknie, gdyby po prostu zadbano. Miejmy nadzieję, że kiedyś tak się stanie.

    OdpowiedzUsuń