21 lutego 2014

Czechowice-Dziedzice: Kolonia, osiedle górnicze w dzielnicy Żebracz (Linia kolejowa 139, odc. 8)

Zasadą tego cyklu jest pokazywanie/opisywanie nie tylko samych stacji, ale też ich okolic – z których oczywiście wybieram to, co jest dla mnie ciekawe. W poprzednim poście cytowałem późnopeerelowski przewodnik, po długiej litanii zakładów przemysłowych wymieniający jako atrakcje turystyczne Czechowic-Dziedzic osiemnastowieczny kościół i Pomnik Braterstwa Broni; zapomniałem o pałacu. Cytuję cały fragment: „Kościół 1729 i pałac z poł. XVIII w. Pomnik Braterstwa Broni. Pałac Kotulińskich i Renardów, dawnych właścicieli Czechowic, w PRL-u służący jako szkoła rolnicza, dziś – hotel, stoi wraz z sąsiednim kościołem w południowej części miasta, bliżej stacji Czechowice-Dziedzice Południowe; stację znam skądinąd dobrze, ale żadnej z tych dwóch atrakcji, przyznaję, nie widziałem. Z pomnikiem jeszcze gorzej: musiałem go widzieć, bo obok niego przechodziłem – sprawdziłem to w Street View – lecz nie zwróciłem nań uwagi.

Ale są inne powody, dla których nie żałuję kilkakrotnych wycieczek do Czechowic-Dziedzic. Za bardzo ciekawe miejsce uważam np. tamtejszy rynek; owszem, jego urok jest nieco innego gatunku niż urok rynków w Kazimierzu Dolnym czy choćby w sąsiednim Bielsku, ale to właśnie jest ciekawe – to dobre miejsce do zastanowienia się, dlaczego tworzenie miejskich rynków, przez kilkaset lat praktykowane w naszej części świata z dużym powodzeniem, w XX wieku przestało się udawać. Rynku (formalnie: placu Jana Pawła II) nie zdołałem jednak przyzwoicie sfotografować, dlatego dziś o czym innym.

W północno-zachodniej części Czechowic-Dziedzic, w dzielnicy Żebracz (dawniej, rzecz jasna, oddzielnej wsi), znajduje się Kopalnia Węgla Kamiennego Silesia (nawiasem mówiąc, jako chyba jedyna w Polsce należąca dziś do właściciela zagranicznego, czeskiego). Niecały kilometr na południe, czyli około dziesięciu minut piechotą, przy dwóch ulicach o prostych nazwach: Górniczej i Węglowej, stoi osiedle pracownicze zbudowane dla górników mniej więcej równocześnie z uruchomieniem kopalni, w pierwszej dekadzie XX wieku. (Budowę kopalni rozpoczęto w roku 1902, właściwą eksploatację w 1906; właściciel nazywał się wówczas Dziedzitzer Montangewerkschaft z siedzibą w Morawskiej Ostrawie). Jest to, krótko mówiąc, osiedle klasycznych familoków, acz nie wiem, czy nazwę tę wypada stosować poza Górnym Śląskiem – choć tuż przy jego granicy. Od razu zaznaczę, że mam też inne kłopoty nazewnicze: Żebracz w literaturze ma zwykle rodzaj żeński (familoki na Żebraczy), ale we współczesnym języku potocznym chyba częściej męski (familoki na Żebraczu). Całe osiedle nazywane jest Kolonią – tak je nazywają sami mieszkańcy, czego dowodem napis na murze: Kolonia pany” – jest to jednak nazwa nieoficjalna, nieobecna na mapach.

Osiedle to jest zachowane w stanie, jak się wydaje, niemal nienaruszonym, tak jak je zbudowano sto kilka lat temu. Ulica Węglowa:
Ulica Górnicza:
Ogólny plan Kolonii widoczny jest na zrzucie poniżej. Domy stoją w pięciu rzędach, tradycyjnie zwanych rajami” (niem. Reihe – rząd). Między pierwszą a drugą rają, licząc od wschodu, przebiega ulica Górnicza, między kolejnymi dwiema – Węglowa. Ostatnia raja jest krótsza i nieco odseparowana od reszty – być może, ale to tylko mój domysł, przeznaczona była dla kopalnianych urzędników, a nie prostych górników. Od tyłu za każdym familokiem stoją przynależne mu budynki gospodarcze, czyli chlewiki; dalej są niewielkie działki, pierwotnie służące zapewne jako przydomowe ogródki warzywne. Tuż za działkami pierwszej rai biegnie bocznica kolejowa ze stacji Czechowice-Dziedzice do kopalni, znajdującej się dalej na północ, na przedłużeniu ulicy Górniczej. Dosłownie kilka metrów za bocznicą zaczyna się staw. Na zachód i na północ od Kolonii stoją peerelowskie bloki (porównanie ich obrysów z familokami uzmysławia, że te ostatnie nie są wcale małe). Sześciokątny kształt w lewym dolnym rogu to kościół parafialny. Według informacji znalezionej w jednym z nielicznych źródeł, do jakich dotarłem, pierwotnie w Kolonii były 42 domy; na zdjęciu widać ich 45 (w kolejnych rajach, licząc od wschodu: 10, 10, 10, 9, 6; mniejszy kształt pośrodku drugiej rai to pawilon ze sklepem spożywczym), co znaczy, że albo ta znaleziona informacja jest nieścisła, albo coś później dobudowano; w każdym razie można założyć, że zespół zabudowy zachowany jest bez strat.
Wszystkie zdjęcia zrobiłem 2 stycznia 2014 roku. Było ciepło, mgliście, chwilami mżyło; gdy wysiadłem na Żebraczy z miejskiego autobusu, moim pierwszym wrażeniem był intensywny zapach dymu węglowego z kominów. Zapach, który uwielbiam jak wszystko, co nam pozwala podróżować w pamięci; dom, w którym mieszkam na Saskiej Kępie, do roku 2004 ogrzewany był węglem, podobnie jak do lat 90. większość przedwojennych domów w okolicy.
Widok od tyłu sklepu z poprzedniego zdjęcia. Za domami stoją rzędem dawne chlewiki:
Fotografowanie domów od zaplecza – ze strony, z której toczy się zdecydowanie więcej życia niż od ulicy – było trudne technicznie i psychologicznie: raz że w wąskim przejściu brak miejsca na odpowiednią perspektywę, dwa że niewygodnie zaglądać ludziom obiektywem w same okna. To, na co mnie nie dostaje wścibstwa, nie jest jednak problemem dla Google Street View; proszę się za jego pomocą przejechać alejką wzdłuż najkrótszej rai.
Najkrótsza raja sąsiaduje z bloczkami z lat 60. czy 70.:
Przejścia między budynkami:
Kolejne zdjęcie jest kiepskie, ale wrzucam je ze względu na złapany na nim przejazd pociągu po kopalnianej bocznicy, również współtworzącej klimat miejsca:
Na koniec części fotograficznej nieumyślny wczoraj-i-dziś. Sfotografowałem budynek z barem, w którym spożyłem kawę. Przeglądając potem w bibliotece książkę pod tytułem Szkice z przeszłości Czechowic-Dziedzic autorstwa Eugeniusza Kopcia, Katowice 1977, trafiłem na wcześniejsze o co najmniej sto lat zdjęcie tego samego budynku, z tej samej perspektywy – został on wybudowany w roku 1908 (niemal równocześnie z familokami) jako Dom Robotniczy, czyli górnicza klubokawiarnia:
Jeszcze kilka informacji o Kolonii: typowe mieszkanie (po cztery w budynku) składało się z kuchni i pokoju oraz ciemnej komórki-spiżarki. Ogrzewane było oczywiście węglem (górnikom przysługiwały i nadal przysługują pracownicze deputaty); kuchnia węglowa połączona była (jest) z piecem w izbie, nie wymagającym już napalania. Początkowo brak było kanalizacji, był natomiast wodociąg (mowa, przypominam, o pierwszej dekadzie XX wieku); wspólne sanitariaty umieszczone były na półpiętrze klatki schodowej. Obecnie większość mieszkań jest własnościowych; cena za metr mieszkania w Kolonii to około półtora tysiąca złotych. Znalezienie informacji historycznych nie jest rzeczą prostą. W cytowanej już peerelowskiej książce o historii Czechowic-Dziedzic, liczącej 155 stron, których pokaźną część zajmują wypisy z dziejów lokalnego ruchu socjalistycznego i robotniczego – ale nie wydaje mi się, by była to książka kłamliwa, po prostu takie proporcje musiały wówczas być zachowane – dziejom osiedla poświęcone jest dokładnie jedno zdanie podrzędne wewnątrz zdania złożonego, brzmiące tak: „...przy kopalni powstała cała kolonia górniczych domów mieszkalnych” (s. 53). Najobszerniejszy tekst znalazłem na tej stronie; jego autorem jest Jarosław Tomasiewicz. Zacytuję dłuższy fragment:

Sercem Żebraczy była Kolonia Robotnicza – osiedle familoków, w którym i ja spędziłem znaczną część dzieciństwa. Miała ona swoisty folklor. To własna geografia: »raje«, [...] »Kurski Rynek«, masarnia »U Płaszczycy«, knajpy »U Paszka" i »U Siwca" (ich bywalcy tworzyli ponoć w swoim czasie amatorskie drużyny »Piłkarski Klub Paszka« i »Piłkarski Klub Siwca«)... Własna gwara: na komórkę mówiło się »szpajska«, na oranżadę »krachela«, na pieniek do rąbania drew »gniotek«, na klozet »hajziel«... Własne, bardzo familijne, obyczaje: wspólne skubanie pierza z gęsi przez kobiety, sąsiedzkie granie w karty, wzajemna pomoc... Młody chłopak mógł oficjalnie zapalić papierosa dopiero wtedy, gdy zarobił pierwsze pieniądze. Tu każdy pogrzeb ciągnął za sobą kondukt długi na całą ulicę... Oczywiście tej Kolonii już nie ma: starzy mieszkańcy wymarli, ich potomkowie wyprowadzili się, na ich miejsce napłynęła świeża fala gastarbeiterów.

Autor podaje też mały słowniczek polsko-kolonijski, do którego odsyłam zainteresowanych gwarą. 

Całe to zjawisko: osiedla pracownicze, robotnicze, górnicze, przyfabryczne z przełomu XIX i XX wieku uważam za bardzo interesujące. Kolonii na Żebraczy daleko do genialnego Nikiszowca, tym bardziej jednak warto ją poznać – rzeczy niezwykłe (Nikiszowiec) są takimi tylko na tle zwykłych (familoki na Żebraczy), przy czym ta zwykłość jest względna – na tle dzisiejszej zwykłości (okoliczne bloki) Kolonia jest całkiem niezwykła.

26 komentarzy:

  1. wielce pouczające! a zdjęcia perspektywiczno-mglisto-bezludne wybitne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachwycił mnie wpis: zdjęcia, opisy, cytaty. Szczegółowość, która sprawia, jakby oglądało się naocznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Iv, Er: dziękuję Wam za miłe słowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też zachwyciło. A czemuż to nazwa "familoki" miałaby być nieporpawna w odniesieniu do Czechowic (bądź Dziedzic)?

    Coraz bardziej mnie korci pojechać na Górny Śląsk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjąłem, że to jest nazwa zaczerpnięta z gwary śląskiej, określająca takie budownictwo na Górnym Śląsku, a Śląsk Cieszyński to inna historia i gwara (czy raczej, współcześnie, jej brak). Np. w odniesieniu do Żyrardowa nikt nie będzie mówił o familokach, choć chodzi o dokładnie to samo, z tą różnicą, że dla tkaczy, a nie górników. Ale pewnie tu przesadzam, bo omawiane osiedle leży kilometr od granicy Górnego Śląska (przyjmując, że Śl. Cieszyński nie jest jego częścią).

      Usuń
    2. Ja tam tak mówię. W Łodzi na familoki mówi się ponoć "famuły". Ale to nic złego, że słowo z gwary przenika do ogólnokrajowego języka. Ileż to słów z gwary warszawskiej przeszło, że już nawet nie wiemy, że to nasze dziedzictwo językowe regionu...

      Usuń
    3. Warszawa inna sprawa, są w niej ogólnopolskie radia, telewizje itd.
      Gdyby to słowo powstało na Mazowszu, to różnica byłaby co najmniej taka, ze byłyby to familaki.

      Usuń
  5. Głupia sprawa, ale lubię takie klimaty i obrazki. Gdzieś w dalekim dzieciństwie jeździlim familijnie co prawda nie na Śląsk, ale do Zagłębia (dzięki czemu 'zawsze' wiedziałem że to dwie zupełnie odrębne krainy, i może jakieś obrazki gdzieś tam w podświadomości się przywołują?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że w Zagłębiu też są takie kolonie, ale żadnej nie widziałem, w ogóle Zagłębie znam incydentalnie – jeszcze sporo przede mną: Rio, Buenos, Zagłębie...

      Usuń
    2. np. w Będzinie - Grodźcu.
      http://goo.gl/maps/G4UOr
      przy czym jeden z bloków załatwiony odmownie polistyrenem.

      Usuń
    3. Z kamienicy w blok w 5 dni roboczych :-) Jest jeszcze kolonia w Czeladzi, ul. 21 listopada.

      Usuń
    4. Kiedyś gdzieś czytałem, że na Śląsku jest takich osiedli w sumie ok. 200. Myślę, że są z grubsza wszędzie tam, gdzie były kopalnie albo huty. W Zagłębiu na pewno też.

      Ten blok w linku potworny, ale to peerelowska wstawka w starsze osiedle, a nie ogacona cegła - policz osie, wysokość kondygnacji też inna. Ale np. w Rybniku jest coś takiego:

      https://www.google.pl/maps/@50.09581,18.585376,3a,75y,252.58h,100.3t/data=!3m4!1e1!3m2!1sOYv2r-T6SweHvWR5_rr04Q!2e0

      - styropian pomalowany na czerwono i w jasne linie udaje cegłę.

      Usuń
    5. Nawiasem mówiąc, jak zrobić, żeby link do SV nie był taki długi? Czasem mi to samo się robi, a czasem nie.

      Usuń
    6. może i racja, ale w takim razie jest to NAWIĄZANIE ;-) o tyle dziwne, że blok wcześniej stoi blok nienawiązujący. może to była twórcza odbudowa?

      krótki link:
      Wklej link do e-maila lub komunikatora
      V Krótki adres URL Dowiedz się więcej

      Usuń
    7. to jest styropian? Dżizas... że też się komuś chciało tak rzeźbić! =:-o

      Usuń
    8. i jeszcze a propos OSI w Będzinie: http://goo.gl/maps/2Zs8w
      cha cha.

      Usuń
    9. Będzin: no też podziwiam, że komuś się chciało.
      Rybnik: najgorsze, że to jest inwestycja komunalna. Władze publiczne wskazują drogę - nie ma instancji, do której można by się odwołać.

      Usuń
    10. Lepszy link do Rybnika, naprawdę niezła fota góglowi wyszła:

      https://www.google.pl/maps/@50.095945,18.584898,3a,75y,204.54h,88.01t/data=!3m4!1e1!3m2!1sY9V6S3vnCvZZ8bA6L6Bm5A!2e0

      Usuń
    11. więc myślę, że jednak ten blok to przebudowany rejowiec.

      Usuń
  6. Pięknie to wygląda, jakby czas się zatrzymał. Oby nie zaczęli remontować. Budynek z wczoraj i dziś już napsuli :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieda konserwuje - niestety i na szczęście.

      Usuń
    2. Jak tylko złapią nieco pieniędzy, to tak bardzo będą się chcieli wyrwać z tej "konserwy", że cegła na cegle nie zostanie.

      Usuń
    3. Niestety coś podobnego może się zdarzyć. To nie są miejsca na tyle atrakcyjne, żeby coś burzyć i stawiać na tym miejscu nowe "apartamentowce", ale nieskoordynowane przeróbki na pewno są możliwe.

      Usuń
  7. Z przyjemnością przeniosłam się w odległe czasy i dla ścisłości dodam, że kamienice zostały wybudowane 1903 roku.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja właśnie tam na tym osiedlu kolonii w cz-dz mieszkam i one sa autentyczne kiedys chcieli zburzyc te bloki ale na szczescie sie nieudało,jestem 4pokoleniem moja córka 5 i oby odnowili je bo tu mieszka sie super

    OdpowiedzUsuń