Blog bywa okazją do gderania; staram się to kontrolować, nie zawsze skutecznie. Dla równowagi przygotowałem kilka postów o pozytywnych spotkaniach z miejską rzeczywistością. Będę je zamieszczał systematycznie, choć nie jeden po drugim.
Zastrzegam, że akcja ta nie ma żadnego związku z kalendarzem wyborczym. Co do mego stosunku do obecnych władz Warszawy – wydaje mi się, że jeśli za kryterium podobieństwa przyjąć wizję miasta, to obecna pani prezydent jest istotą podobną do czegoś w rodzaju meduzy czy innej morskiej pulpy, poruszającej niekiedy czułkami zgodnie z ruchem fal. Oczywiście przez minionych osiem lat w Warszawie wydarzyła się niejedna dobra rzecz, myślę jednak, że wydarzyły się one mimo tej pani – nie we współczesnym, lecz w dawnym sensie „mimo”, tak jak u Reymonta: „przechodząc mimo domu, zajrzał w otwarte okna”. Ale zostawmy to.
Zastrzegam, że akcja ta nie ma żadnego związku z kalendarzem wyborczym. Co do mego stosunku do obecnych władz Warszawy – wydaje mi się, że jeśli za kryterium podobieństwa przyjąć wizję miasta, to obecna pani prezydent jest istotą podobną do czegoś w rodzaju meduzy czy innej morskiej pulpy, poruszającej niekiedy czułkami zgodnie z ruchem fal. Oczywiście przez minionych osiem lat w Warszawie wydarzyła się niejedna dobra rzecz, myślę jednak, że wydarzyły się one mimo tej pani – nie we współczesnym, lecz w dawnym sensie „mimo”, tak jak u Reymonta: „przechodząc mimo domu, zajrzał w otwarte okna”. Ale zostawmy to.
Dzisiejszy pozytyw: przy rogu Puławskiej i Olesińskiej wyrósł nowy dom, nie całkiem jeszcze ukończony. O budynku tym nie mam prawie żadnych danych, w necie znalazłem mało co, żółtej tablicy informacyjnej nie przeczytałem. Architektura jak architektura, ale – byłoby fajnie, gdyby wszystko, co się w Warszawie buduje, równie dobrze wpisywało się w sąsiednią zabudowę!
Fotki lekko odbarwiłem, żeby wyglądały trochę na wizualizacje:
Z pomocą uzdolnionej rysunkowo Asystentki przygotowałem grafikę edukacyjną z czterech obrazków: pan sikający na ulicę, city shopping wystający zza Belwederu, pan celnie sikający do sedesu, Puławska róg Olesińskiej, dwa pierwsze obrazki z czerwonym krzyżykiem, dwa kolejne z zielonym ptaszkiem. Ale nie wrzucam, bo będzie, że znowu narzekam.
Swoją drogą – budynek mi się podoba, a zarazem trochę mnie zdumiewa, bo – jak mając pieniądze na kupno mieszkania w cenie wyższej od warszawskiej średniej (znalazłem parę ogłoszeń z tego budynku – między trzynastoma a czternastoma tysiącami za metr), kupować je bezpośrednio nad Puławską? Przecież musi tam być potężny hałas. Najwyraźniej jednak ludzie dzielą się na dwa podgatunki – jeden (mój), dla którego życie stale przy zamkniętym oknie byłoby torturą, i drugi, dla którego otwieranie okien nie jest żywotną potrzebą.
Swoją drogą – budynek mi się podoba, a zarazem trochę mnie zdumiewa, bo – jak mając pieniądze na kupno mieszkania w cenie wyższej od warszawskiej średniej (znalazłem parę ogłoszeń z tego budynku – między trzynastoma a czternastoma tysiącami za metr), kupować je bezpośrednio nad Puławską? Przecież musi tam być potężny hałas. Najwyraźniej jednak ludzie dzielą się na dwa podgatunki – jeden (mój), dla którego życie stale przy zamkniętym oknie byłoby torturą, i drugi, dla którego otwieranie okien nie jest żywotną potrzebą.








































