18 września 2013

Kościół Opatrzności Bożej w Wesołej 3/4 (droga krzyżowa)

W poprzednim poście zapowiedziałem jeszcze jeden, ostatni o kościele w Wesołej, po namyśle i oglądzie tego poprzedniego postanowiłem jednak nie rozdymać postów i podzielić to, co mi jeszcze zostało, na dwa. Dziś tylko droga krzyżowa. Pisania będzie już mniej niż poprzednio.
Polichromie Nowosielskiego w absydzie i narteksie tak przez program ikonograficzny, jak i pod względem formalnym są całkowicie zanurzone w tradycji. Jaka to tradycja? Grekokatolickie korzenie i prawosławna tożsamość Nowosielskiego powodują, że najłatwiej określić ją jako bizantyjską, ale te same motywy można odnaleźć w przednowożytnej sztuce zachodniej. Z tych źródeł Nowosielski nie mógł jednak czerpać w przypadku drogi krzyżowej, bo tradycja przedstawiania jej na ścianach kościołów w postaci cyklu czternastu stacji jest czysto nowożytna i katolicka, szeroko rozpowszechniona chyba dopiero w wieku XIX. W rezultacie droga krzyżowa jest w Wesołej najbardziej nowoczesnym malarsko elementem wystroju kościoła; co do mnie, robi też na mnie największe wrażenie.

Więcej do napisania nie mam, poza powtórzeniem po raz trzeci zastrzeżenia dotyczącego jakości fotografii; proszę je traktować tylko jako zaproszenie do Wesołej. W dzisiejszym przypadku sens miałaby jedynie porządna, profesjonalna reprodukcja, co zresztą trudno mi sobie wyobrazić w internecie, skoro na każdym ekranie zdjęcia wyglądają nieco inaczej, raz są ciemniejsze, raz jaśniejsze, raz żółtsze itd. Jeśli ktoś zaproszenia nie może przyjąć, bo czyta mój blog np. w Timbuktu – serdecznie pozdrawiam! – to bardzo dobrej jakości reprodukcję jednego z obrazów z Wesołej znaleźć można w książce zatytułowanej Jerzy Nowosielski. Villa dei Misteri, Kraków–Białystok 1998.

Na początek trzy upadki Jezusa, czyli stacja trzecia, siódma i dziewiąta:
Różowawy odcień białych ścian, o ile jest widoczny, nie jest przekłamaniem – ściany w Wesołej często rzeczywiście mają taki odcień dzięki światłu wpadającemu przez witraże, których głównym kolorem jest czerwień. Fragment ostatniego upadku – głowa Jezusa:
Rzut oka na sytuację ogólną: stacje wiszą na bocznych ścianach, na różnej wysokości, zwykle lekko powyżej oczu.
Ponieważ pisałem już o kolorystycznym skontrastowaniu przedsionka i absydy, zdobędę się na banalną uwagę o wydzieleniu tymi samymi środkami także drogi krzyżowej, utrzymanej niemal w drukarskiej konwencji czerń + 1: obok gamy biało-czarnej pojawiają się akcenty zakrzepło-krwisto-ochrowe, przy czym szarości też mają ciepławo-ochrowy odcień. 

Kilka dalszych stacji. Dziesiąta – obnażenie z szat:
Dwunasta – śmierć:
Trzynasta – zdjęcie z krzyża:
Czternasta – złożenie do grobu:

11 komentarzy:

  1. Kiedy po raz pierszy byłam w Wesołej poraziły mnie podpisy pod tymi obrazami - krzywo wyklejone literki z folii, prosto ze sklepu papierniczego; estetyczny prymityw (najwyraźniej Nowosielski nie widział potrzeby podpisywania stacji drogi krzyżowej, a życie zweryfikowało jego optymistyczny pogląd o inteligencji odbiorców). Skoro podpisy być muszą, miałam w głowie plan żeby pójść do proboszcza i zaproponować (co za nadęta zarozumiałość) że wykaligrafuję mu ładniejsze. Plan nie został zrealizowany, i dobrze - liternictwo stylizowane na cokolwiek dałoby tylko przesłodzony pastisz. Po paru latach zgrzytliwe podpisy już mnie nie rażą. Są przynajmniej autentyczne.
    (zresztą teraz estetyka "wczesne windowsy" robi się modna ;) )

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurczę, nie wiedziałem o tej drodze Nowosielskiego. Super.

    OdpowiedzUsuń
  3. niezły malarz był, co tu dużo mówić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że częściej dopełniasz cyklu, niż ja cyklu Willmannów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie dopełniłem, ale Ty w ogóle ostatnio rzadko dolewasz do bloga, niestety...

      Usuń
  5. Szanowni Panie,
    Znalazłem Pana strona dawno temu i bardzo mi się podoba. Jestem hiszpanem i mieszkam w Polsce ponad 16 lat. Obecnie piszę Pracą magisterską o Nowosielskim i chciałbym dodać do mojej Pracy par fragmentów i jest mi potrzebny Pana godność. Mieszkam nie daleko Warszawy i ewentualnie mógłbym spotkać się z Panem. Mój adres mail to jest: joseignacio.iglesia@gmail.com
    Serdecznie dziękuję i pozdrawiam,
    Jose Iglesia

    OdpowiedzUsuń