28 stycznia 2014

Trochę pejzażu

Na czasowe pożegnanie z Goczałkowicami kilka wczesnostyczniowych pejzaży – rytm życia rozjechał się z rytmem bloga, nie zdążam z mniej obrazkowym wpisem. Jezioro Goczałkowickie:
W rozdzielczości, w której zdjęcie odpalam internetowi, widać chyba sześć kaczek; w oryginale trzynaście.
Spuszczony staw.
Jeszcze jedno wieczorne spojrzenie przez okno pociągu z grobli przy dworcu Goczałkowice-Zdrój, 6 stycznia 2014. Tym razem Beskid Śląski był widoczny jak na dłoni.

Odjazd.

17 komentarzy:

  1. No, tak ładnych pejzażyków się nie spodziewałem. Mało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę nie pasują do warszawskiego charakteru bloga, który jednak został już rozmyty, więc może i takich obrazków będzie więcej.

      Usuń
  2. "rytm życia rozjechał się z rytmem bloga" - trzeba już zamieścić relację spod Grunwaldu, bo czas nagli.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Polski pejzaż jest poetycki, najbardziej w marcu...

      Usuń
  4. Internet zabija kaczki. Wiedziałem, że coś jest nie halo z siecią!

    OdpowiedzUsuń
  5. o kurwa, ale piękny jest świat ze Związkiem Radzieckim na czele.
    aczkolwiek obrazki były fotoszopowane tu i ówdzie, czyż nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy i drugi prawie wcale, trzeci trochę tak, ale tylko niebo. Mocne kontrasty to kwestia trybu w aparacie. Mam do fotoszopa stosunek taki sam jak kiedyś do zabaw w ciemni, uważam go za zwykłą część całego procesu.

      Usuń
    2. Zabawy w ciemni - to brzmi pociągająco.

      Usuń
    3. Lubisz się popluskać w przerywaczu?

      Usuń
    4. no tak, nie ma w tym nic złego. czasem też nasycam zdjęcia mieszaniną octu i nadmanganianu potasu. chciałem się tylko upewnić, skąd to akwarelowe muśnięcie na zdjęciech.

      Usuń
  6. Suche dno po spuszczonym stawie jest smutne jak wydeptany plac po odjeździe cyrku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się to właściwie podoba jako coś egzotycznego. Kojarzy mi się, podobnie jak Iv, która to tu kiedyś napisała w komentarzu, z plażą po odpływie. Gdyby tak to miało wyglądać stale - byłoby to przykre, ale jako sezonowy ewenement nie jest nieprzyjemne.

      Usuń
    2. Cyrk też w końcu wraca.

      Usuń